DONN

wszystko na temat spółek publicznych
wloczega
Starszy chorąży
Posty: 1062
Rejestracja: 14 kwie 2005 17:28

DONN

Postautor: wloczega » 19 cze 2017 20:21

Jest wiecznie o coś podejrzewany – a to o przestępstwa giełdowe, a to o manipulacje kursem akcji. Ostatnio nadzór finansowy sprawdza jego najnowszą spółkę. Na dodatek uważa, że giełda to sex-shop. Mimo to już po raz drugi chciał zostać jej prezesem.

Było ich dwóch. Jeden to Marek Dietl – postrzegany jako człowiek prezydenta, który kontrowersji nigdy nie wzbudzał. Drugi to Mariusz Patrowicz – płocki biznesmen nazywany królem spekulantów, który dla odmiany kontrowersje wzbudza od lat. I to wcale nie tym, że Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie nazywa sex-shopem.

W poniedziałek obaj panowie walczyli o fotel prezesa GPW. Patrowicz na wygraną nie miał szans, wybrano Marka Dietla. Ale jednak Patrowicz został oficjalnym kandydatem na to stanowisko, mimo że nie jest krystaliczny.

Komisja Nadzoru Finansowego bada, czy założona przez niego wiosną SPAM Giełda działa legalnie. A nie są to pierwsze wątpliwości, jakie pojawiają się przy jego nazwisku.
Wiecznie podejrzany

KNF niejednokrotnie podejrzewała Patrowicza o przestępstwa giełdowe i manipulowanie kursami akcji.

Jedną z najgłośniejszych spraw była rzekoma manipulacja kursem Chemoservisu-Dwory. Mariusz Patrowicz, który był jej udziałowcem, w trakcie wakacji zarobił na zmianach kursu tej spółki 4,1 mln zł. Prokuratura podejrzewała, że wraz z trójką innych inwestorów handlowali akcjami między sobą i składali zlecenia bez zamiaru dokonania transakcji. W 2013 roku sąd uniewinnił inwestora.

W 2012 roku KNF zawiesiła na miesiąc notowania akcji Atlantisu z powodu uzasadnionego podejrzenia manipulacji kursem z naruszeniem interesu pozostałych inwestorów. W tym samym roku KNF przyglądał się podejrzanemu skokowi wyceny akcji Elkop Energy notowanej na NewConnect. Walory w ciągu dwóch miesięcy wzrosły o 2000 proc.

Z kolei w 2014 roku KNF złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które miało polegać na manipulowaniu kursem akcji Investment Friends. W ciągu zaledwie kilku wakacyjnych tygodni kurs akcji tej spółki skoczył z 1,3 zł do 3,4 zł, żeby potem znowu spaść do 1,3. W czasie, gdy rósł, średnie dzienne obroty na tych walorach wzrosły ponad 32-krotnie, z czego 60 proc. z nich wygenerowały tylko dwie osoby.
"Jeśli wątpliwości się sprawdzą, skierujemy zawiadomienie do prokuratury"

Tym razem wątpliwości KNF dotyczą najnowszego projektu Patrowicza – SPAM Giełdy. O jej uruchomieniu pisaliśmy w money.pl w kwietniu. SPAM Giełda ma być alternatywą dla GPW – zapowiadał sam Mariusz Patrowicz, jej twórca i prezes. Z tą przy ulicy Książęcej w Warszawie chciał konkurować m.in. ceną. Zatem już sam fakt, że teraz starał się o fotel prezesa GPW, był co najmniej niezręczny.

To jednak i tak drobnostka. Nowy projekt króla spekulantów jest pod lupą KNF. Rzecz w tym, że SPAM Giełda nie ma zezwolenia na obrót akcjami spółek. Takie zezwolenie wydaje Ministerstwo Finansów po zasięgnięciu opinii KNF.

Jednak Mariusz Patrowicz postanowił ominąć ten wymóg. Na swojej giełdzie nie handluje bowiem akcjami, ale opcjami konwertowanymi na udziały, które emituje spółka prawa cypryjskiego. Więcej pisaliśmy już na ten temat w money.pl. Czy taki wybieg jest legalny?

- Pojawiły się wątpliwości, co do legalności działania tej spółki i właśnie jesteśmy w trakcie ustaleń. Jeśli te wątpliwości się sprawdzą, skierujemy zawiadomienie do prokuratury - mówił money.pl jeszcze w kwietniu Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF.

Sprawa najwyraźniej nie jest taka jednoznaczna, bo ustalenia nadal trwają, a KNF wątpliwości się nie pozbyła. - Urząd KNF prowadzi w tej sprawie czynności sprawdzające, trwa zbieranie materiałów i ich analiza. W najbliższym czasie sprawa powinna zostać sfinalizowana – mówi nam dziś Jacek Barszczewski.
KNF wymierza kary

KNF ma więcej wątpliwości dotyczących działalności biznesowej Mariusza Patrowicza. W czasie, gdy trwają czynności dotyczące SPAM Giełdy, KNF uderzyła z jeszcze innej strony. Miesiąc temu, 16 maja br. Komisja nałożyła kary pieniężne na trzy spółki ze stajni kontrowersyjnego inwestora lub w przeszłości z nim związane. W sumie zapłacić mają 400 tys. zł.

Po 100 tys. zł kary otrzymały DAMF Invest i FON. W pierwszej prezesem jest żona Mariusza Patrowicza, Małgorzata, w drugiej syn Damian. Powód? Niedokonanie w terminie zawiadomień KNF i spółki Zakłady Mięsne Herman (obecnie Investment Friends Capital) o przekroczeniu 1 stycznia 2012 r. progu 90 proc. ogólnej liczby głosów na walnym emitenta.

200 tys. zł to kara nałożona na PC Guard w związku z nienależytym wykonaniem obowiązków informacyjnych w zakresie publikacji raportów okresowych. Dziś Patrowicz nie jest już udziałowcem PC Guard, ale ci, którzy śledzą jego giełdowe poczynania, natychmiast połączą jego nazwisko z tą spółką.
"Giełda to sex-shop"

Mariusz Patrowicz jest doskonale znany inwestorom giełdowym. Niestety to raczej zła sława. Kojarzony jest z tzw. spółkami groszowymi.

– Giełda to nie kasyno. To sex-shop – powiedział jeszcze w 2012 roku w rozmowie z forsal.pl Patrowicz. Dlaczego? – Gdyby zabawki z tego sklepu wystawić na ulice, mogłyby budzić zgorszenie, i pewnie słusznie. Ale gdy są w środku, to dla pewnej grupy ludzi są bardzo interesujące – wyjaśnił. Jego zdaniem na giełdzie nie ma przypadkowych ludzi. Ci, którzy wchodzą na ten rynek zdają sobie sprawę z tego, że można na nim zarobić, ale również stracić.

Tak było wielokrotnie w przypadku spółek, za którymi stoi ten inwestor. Walory groszowych często spółek wiele razy drożały o kilkadziesiąt procent w ciągu zaledwie jednej sesji, o kilkaset w ciągu kilku dni, by potem równie gwałtownie tracić na wartości.

Wielokrotnie spółki, za którymi stał ogłaszały ambitne plany wejścia na rynek deweloperski czy budownictwa drogowego, kiedy w Polsce trwał boom nieruchomościowy – tak było w 2007 roku ze spółką FON albo w energię odnawialną, kiedy stawało się to modne, jak w przypadku Atlantisu w 2008 roku. Z planów niewiele wychodziło, ale w czasie hossy akcje tych groszowych spółek, rosły o kilkadziesiąt procent.

Spółki Patrowicza pod te szumne plany przeprowadzały nowe emisje akcji, żeby pozyskać pieniądze z rynku. Często też dochodziło do splitu (podziału) akcji. Taką operację przeprowadza się po to, żeby ułatwić handel walorami, których cena nominalna jest wysoka – łatwiej bowiem handlować akcjami, których cena jednostkowa wynosi 10 zł niż tymi po 1 tys. zł. Często przy takiej okazji w czasie hossy kursy akcji rosły. Tylko że w przypadku spółek Patrowicza nie miało to uzasadnienia.

Przykładu nie trzeba szukać daleko. 6 kwietnia 2017 roku spółka FON ogłosiła, że planuje dokonanie splitu, obniżając wartość nominalną akcji z 1,60 zł na 0,80 zł. Powód dla takiej operacji trudno znaleźć, szczególnie że dziś, mimo że do splitu nie doszło, cena za akcję FON znów jest groszowa.

W lutym i marcu tego roku akcje FON nienaturalnie drożały, a kurs skoczył z ok. 0,7 zł pod koniec lutego do 1,95 zł na przełomie marca i kwietnia. Dziś walory te wyceniane są na 0,26 zł.

Dobroczyńca

Ale Patrowicz to nie tylko inwestor. Chciał być również uważany za dobroczyńcę, który działa na rzecz rozwoju rynku kapitałowego. W 2012 roku został w Business Centre Club przewodniczącym komisji ds. papierów wartościowych, której zadaniem miało być poprawienie funkcjonowania rynku. To sam Patrowicz sobie taką komisję wymyślił i zaproponował jej stworzenie Markowi Goliszewskiemu, prezesowi BCC.

W pierwszej kolejności kontrowersyjny inwestor chciał walczyć o zniesienie podatku od zysków kapitałowych, tzw. podatku Belki. Nie udało się.

Patrowicz nie pierwszy raz walczył o to, by wejść do władz GPW. W 2014 roku starał się o stanowisko w radzie nadzorczej spółki. Wówczas nic z tego nie wyszło. Dziś znów poniósł klęskę


Unberable
Starszy chorąży
Posty: 1411
Rejestracja: 08 mar 2017 20:10

Re: DONN

Postautor: Unberable » 19 cze 2017 20:29

http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/a ... 34618.html

Jest wiecznie o coś podejrzewany – a to o przestępstwa giełdowe, a to o manipulacje kursem akcji. Ostatnio nadzór finansowy sprawdza jego najnowszą spółkę. Na dodatek uważa, że giełda to sex-shop. Mimo to już po raz drugi chciał zostać jej prezesem.

Było ich dwóch. Jeden to Marek Dietl – postrzegany jako człowiek prezydenta, który kontrowersji nigdy nie wzbudzał. Drugi to Mariusz Patrowicz – płocki biznesmen nazywany królem spekulantów, który dla odmiany kontrowersje wzbudza od lat. I to wcale nie tym, że Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie nazywa sex-shopem.

W poniedziałek obaj panowie walczyli o fotel prezesa GPW. Patrowicz na wygraną nie miał szans, wybrano Marka Dietla. Ale jednak Patrowicz został oficjalnym kandydatem na to stanowisko, mimo że nie jest krystaliczny.

Komisja Nadzoru Finansowego bada, czy założona przez niego wiosną SPAM Giełda działa legalnie. A nie są to pierwsze wątpliwości, jakie pojawiają się przy jego nazwisku.
Wiecznie podejrzany

KNF niejednokrotnie podejrzewała Patrowicza o przestępstwa giełdowe i manipulowanie kursami akcji.

Jedną z najgłośniejszych spraw była rzekoma manipulacja kursem Chemoservisu-Dwory. Mariusz Patrowicz, który był jej udziałowcem, w trakcie wakacji zarobił na zmianach kursu tej spółki 4,1 mln zł. Prokuratura podejrzewała, że wraz z trójką innych inwestorów handlowali akcjami między sobą i składali zlecenia bez zamiaru dokonania transakcji. W 2013 roku sąd uniewinnił inwestora.

W 2012 roku KNF zawiesiła na miesiąc notowania akcji Atlantisu z powodu uzasadnionego podejrzenia manipulacji kursem z naruszeniem interesu pozostałych inwestorów. W tym samym roku KNF przyglądał się podejrzanemu skokowi wyceny akcji Elkop Energy notowanej na NewConnect. Walory w ciągu dwóch miesięcy wzrosły o 2000 proc.

Z kolei w 2014 roku KNF złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które miało polegać na manipulowaniu kursem akcji Investment Friends. W ciągu zaledwie kilku wakacyjnych tygodni kurs akcji tej spółki skoczył z 1,3 zł do 3,4 zł, żeby potem znowu spaść do 1,3. W czasie, gdy rósł, średnie dzienne obroty na tych walorach wzrosły ponad 32-krotnie, z czego 60 proc. z nich wygenerowały tylko dwie osoby.
"Jeśli wątpliwości się sprawdzą, skierujemy zawiadomienie do prokuratury"

Tym razem wątpliwości KNF dotyczą najnowszego projektu Patrowicza – SPAM Giełdy. O jej uruchomieniu pisaliśmy w money.pl w kwietniu. SPAM Giełda ma być alternatywą dla GPW – zapowiadał sam Mariusz Patrowicz, jej twórca i prezes. Z tą przy ulicy Książęcej w Warszawie chciał konkurować m.in. ceną. Zatem już sam fakt, że teraz starał się o fotel prezesa GPW, był co najmniej niezręczny.

To jednak i tak drobnostka. Nowy projekt króla spekulantów jest pod lupą KNF. Rzecz w tym, że SPAM Giełda nie ma zezwolenia na obrót akcjami spółek. Takie zezwolenie wydaje Ministerstwo Finansów po zasięgnięciu opinii KNF.

Jednak Mariusz Patrowicz postanowił ominąć ten wymóg. Na swojej giełdzie nie handluje bowiem akcjami, ale opcjami konwertowanymi na udziały, które emituje spółka prawa cypryjskiego. Więcej pisaliśmy już na ten temat w money.pl. Czy taki wybieg jest legalny?

- Pojawiły się wątpliwości, co do legalności działania tej spółki i właśnie jesteśmy w trakcie ustaleń. Jeśli te wątpliwości się sprawdzą, skierujemy zawiadomienie do prokuratury - mówił money.pl jeszcze w kwietniu Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF.

Sprawa najwyraźniej nie jest taka jednoznaczna, bo ustalenia nadal trwają, a KNF wątpliwości się nie pozbyła. - Urząd KNF prowadzi w tej sprawie czynności sprawdzające, trwa zbieranie materiałów i ich analiza. W najbliższym czasie sprawa powinna zostać sfinalizowana – mówi nam dziś Jacek Barszczewski.
KNF wymierza kary

KNF ma więcej wątpliwości dotyczących działalności biznesowej Mariusza Patrowicza. W czasie, gdy trwają czynności dotyczące SPAM Giełdy, KNF uderzyła z jeszcze innej strony. Miesiąc temu, 16 maja br. Komisja nałożyła kary pieniężne na trzy spółki ze stajni kontrowersyjnego inwestora lub w przeszłości z nim związane. W sumie zapłacić mają 400 tys. zł.

Po 100 tys. zł kary otrzymały DAMF Invest i FON. W pierwszej prezesem jest żona Mariusza Patrowicza, Małgorzata, w drugiej syn Damian. Powód? Niedokonanie w terminie zawiadomień KNF i spółki Zakłady Mięsne Herman (obecnie Investment Friends Capital) o przekroczeniu 1 stycznia 2012 r. progu 90 proc. ogólnej liczby głosów na walnym emitenta.

200 tys. zł to kara nałożona na PC Guard w związku z nienależytym wykonaniem obowiązków informacyjnych w zakresie publikacji raportów okresowych. Dziś Patrowicz nie jest już udziałowcem PC Guard, ale ci, którzy śledzą jego giełdowe poczynania, natychmiast połączą jego nazwisko z tą spółką.
"Giełda to sex-shop"

Mariusz Patrowicz jest doskonale znany inwestorom giełdowym. Niestety to raczej zła sława. Kojarzony jest z tzw. spółkami groszowymi.

– Giełda to nie kasyno. To sex-shop – powiedział jeszcze w 2012 roku w rozmowie z forsal.pl Patrowicz. Dlaczego? – Gdyby zabawki z tego sklepu wystawić na ulice, mogłyby budzić zgorszenie, i pewnie słusznie. Ale gdy są w środku, to dla pewnej grupy ludzi są bardzo interesujące – wyjaśnił. Jego zdaniem na giełdzie nie ma przypadkowych ludzi. Ci, którzy wchodzą na ten rynek zdają sobie sprawę z tego, że można na nim zarobić, ale również stracić.

Tak było wielokrotnie w przypadku spółek, za którymi stoi ten inwestor. Walory groszowych często spółek wiele razy drożały o kilkadziesiąt procent w ciągu zaledwie jednej sesji, o kilkaset w ciągu kilku dni, by potem równie gwałtownie tracić na wartości.

Wielokrotnie spółki, za którymi stał ogłaszały ambitne plany wejścia na rynek deweloperski czy budownictwa drogowego, kiedy w Polsce trwał boom nieruchomościowy – tak było w 2007 roku ze spółką FON albo w energię odnawialną, kiedy stawało się to modne, jak w przypadku Atlantisu w 2008 roku. Z planów niewiele wychodziło, ale w czasie hossy akcje tych groszowych spółek, rosły o kilkadziesiąt procent.

Spółki Patrowicza pod te szumne plany przeprowadzały nowe emisje akcji, żeby pozyskać pieniądze z rynku. Często też dochodziło do splitu (podziału) akcji. Taką operację przeprowadza się po to, żeby ułatwić handel walorami, których cena nominalna jest wysoka – łatwiej bowiem handlować akcjami, których cena jednostkowa wynosi 10 zł niż tymi po 1 tys. zł. Często przy takiej okazji w czasie hossy kursy akcji rosły. Tylko że w przypadku spółek Patrowicza nie miało to uzasadnienia.

Przykładu nie trzeba szukać daleko. 6 kwietnia 2017 roku spółka FON ogłosiła, że planuje dokonanie splitu, obniżając wartość nominalną akcji z 1,60 zł na 0,80 zł. Powód dla takiej operacji trudno znaleźć, szczególnie że dziś, mimo że do splitu nie doszło, cena za akcję FON znów jest groszowa.

W lutym i marcu tego roku akcje FON nienaturalnie drożały, a kurs skoczył z ok. 0,7 zł pod koniec lutego do 1,95 zł na przełomie marca i kwietnia. Dziś walory te wyceniane są na 0,26 zł.

Dobroczyńca

Ale Patrowicz to nie tylko inwestor. Chciał być również uważany za dobroczyńcę, który działa na rzecz rozwoju rynku kapitałowego. W 2012 roku został w Business Centre Club przewodniczącym komisji ds. papierów wartościowych, której zadaniem miało być poprawienie funkcjonowania rynku. To sam Patrowicz sobie taką komisję wymyślił i zaproponował jej stworzenie Markowi Goliszewskiemu, prezesowi BCC.

W pierwszej kolejności kontrowersyjny inwestor chciał walczyć o zniesienie podatku od zysków kapitałowych, tzw. podatku Belki. Nie udało się.

Patrowicz nie pierwszy raz walczył o to, by wejść do władz GPW. W 2014 roku starał się o stanowisko w radzie nadzorczej spółki. Wówczas nic z tego nie wyszło. Dziś znów poniósł klęskę
Ta piramida za chwilę zniknie. Zniknie jak kamfora. Bardzo ciekawe jest to, że wszystkie te spółki mają szumne plany i wychodzi z tego tyle co inteligencji z opłacanych na forum klakierów. Redaktorka fajnie to pokazała. Plany wizje i marzenia po czym emisja i walenie nią w rynek, a z planów nici. Dziwię się, że KNF razem z CBŚP nie rozbija takich grupek. Grupek wzajemnej adoracji, które w kilka osób na jasny rozkaz wali w rynek akcjami.

ZorroGPW
Młodszy chorąży sztabowy
Posty: 2714
Rejestracja: 07 maja 2015 10:48

Postautor: ZorroGPW » 19 cze 2017 21:34

nie mogłeś dłuższego tekstu wrzucić?

kto by tyle chciał czytać o parooofie? :oops: :oops: :lol:

Trolejbus
Porucznik
Posty: 27601
Rejestracja: 07 sie 2005 14:10

Postautor: Trolejbus » 19 cze 2017 22:27

Każdy kto kupuje takie spółki zna zapewne ryzyko i jeśli coś pójdzie nie tak, to powinien mieć pretensje do siebie.
"Chcesz mieć hossę? Bądź jak James Bond: kup trochę akcji i uratuj  świat." - Trolejbus.
Wróżbici z Parkietu: http://forum.parkiet.com/viewtopic.php?t=217956

ferdkowaty
Plutonowy
Posty: 12
Rejestracja: 19 cze 2017 20:55

Postautor: ferdkowaty » 20 cze 2017 13:53

Każdy kto kupuje takie spółki zna zapewne ryzyko i jeśli coś pójdzie nie tak, to powinien mieć pretensje do siebie.

niestety ale wielu własną glupote lubią zwalać na kogoś -bo tak najłatwiej :lol:


Wróć do „Akcje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: keri40, Luxtorpeda, ulubionyinwestor i 2 gości